Holistyczny blog

Blog możesz śledzić także na fb na Holistyczny . 

 

#JESTEM SILESIAMAN po naszymu Ślonzokiem komedyjantem

Po co ty się tak męczysz , synek ? – pytała zawsze moja babcia.

Kto z Was drodzy sportowcy biegał 25 lat temu ? Kto z Was uprawiał  chód sportowy na szkolnym boisku, w czasach kiedy liczyła się tylko piłka ? Kogo ścigali wzrokiem spacerowicze na Dolinie 3 Stawów jak jako jedynego biegnącego po Sztauwajerach ?

Takie były początki naszych zawodów. Rodziły się w mojej głowie, Michała, Waldka, Witka od pierwszych momentów, w których sami startowaliśmy. Lubimy ducha rywalizacji, tego momentu próby swojego charakteru. Moment niepewności czy jesteś na tyle silny aby zmierzyć się z czasem, który niewzruszony na Twój wysiłek odmierza uciekające sekundy. Trenując tworzyliśmy trasy zawodów, jeździliśmy na inne zawody wiedząc, że chcemy przenieść triathlon na Śląsk. Lokalny patriotyzm i miłość do sportu to jest to co nami kierowało.

Nie mieliśmy nic prócz zapału. Wystarczy powiedzieć, że tato jednego z nas zrobił nam stojaki rowerowe drewniane, które się tuż przed startem rozsypały. Nie wiedzieliśmy ile ludzi trzeba do pomocy, nie znaliśmy kodeksu drogowego, wszystkiego się uczyliśmy. Byliśmy typowymi żółtodziobami.

Wiedzieliśmy, że chcemy żeby ludzie dobrze się bawili i z uśmiechem zrobili / bardzo często / pierwszy w życiu triathlon. Było to niewiarygodne uczucie sprawiać, że ludzie wpadają na metę, tak jak my wiele razy przedtem. Dokładnie wiedzieliśmy co czuli. To było piękne.

Pierwszy sezon był fantastyczny, drugi też. Nie szukaliśmy wielkich sponsorów, bo czuliśmy się za mali i za mało doświadczeni. Nadal się czujemy. Miło nam słyszeć, że już jesteśmy marką. Ale my chcemy być po prostu synkami ze Śląska, którzy robią fajne zawody. Bo :

#triathlonjestfajny

Jest ciekawy, wymagający, ogólnorozwojowy i dla wielu osób nieosiągalny. Daje wszystkie te cechy, które lubimy w życiu.

Może nie dbamy aż tak bardzo o sukces marketingowy, czasami za mało dbamy o sukces organizacyjny, ale na koniec dnia chcemy sobie powiedzieć, że zrobiliśmy coś z niczego.  Stworzyliśmy zawody, które dały ludziom uśmiech i sponiewieranie. I to jest dla nas sukces. Sukces podjęcia działania, kreowania, dawania ludziom inspiracji do wielkich rzeczy.

Znamy prawie wszystkich na naszych zawodach. Witek robi genialną robotę, będą blisko każdego zawodnika. Czy chcieliśmy być więksi ? Tak, chcieliśmy. Chcieliśmy być najwięksi, ale już wiemy, że nie tędy droga. Teraz już wiemy, że chcemy być najfajniejsi.  Chcemy zachować rodzinną, śląską atmosferę, chcemy doszlifować lokalizację. Chcemy mieć stałych, pewnych partnerów i dużą rodzinę triathlonistów.

Mam nadzieję, że nigdy nie zapomnimy o korzeniach, które dały nam pewność, że robienie zawodów na swoim podwórku musi się udać i że wszystkie siły na ziemi i w niebie nam  w tym pomogą.

Jak by to powiedziała moja babcia :  ” Pomału , po leku po dusza w człowieku ” .Nie, chyba to właściwie mówił mój dziadek. Wolno, ale dokładnie… dla piękna Śląsk, piękna triathlonu i uśmiechu na mecie.

 


POCZĄTKI Hg

Postanowiłem zacząć… od jutra…. tylko 20 min codziennie… tylko dwa razy w tygodniu … na razie tylko bieganie przed pracą… jeść mniej na kolację albo w ogóle jej nie jeść. Czytać do obiadu. W piątki tango argentyńskie, a w niedzielę spacer śladami kultury barokowej. Otworzyć sklep z biżuterią z bursztynów, zmienić branżę, założyć bloga o podróżach.  Brzmi znajomo ?

Papier wszystko przyjmie / potem niestety zweryfikuje / . Ale plany są zawsze piękne. Myślę, że zwykle i tak są za małe na Twoje możliwości, ale po kolei. Mgliste plany przyszłości nawet tej na jutro , nawet tej za chwilę są ze mną przez cały życie. Raz zaczynam spokojnie, raz nie umiem się doczekać jak stanę nasz szczycie DW holdingu. Raz biegnę już z tysiącem osób w biegu życia, a raz zamykam się w górskiej wiosce i piszę erotyki.

Holistix rozpoczynał się wiele razy. Najpierw kontrakt z  Górnośląską Wyższą Szkołą Handlową, pierwszy program szkoleniowy  i pierwsze kursy. Czy już wtedy nie wiedziałem, że powinienem zacząć ? Wiedziałem, tak miałem dowody, że potrafię uczyć, że empatycznie i motywacyjnie podchodzę do przyszłych trenerów. Ile klubów otworzyłem ? Można powiedzieć, że 3 ,a dwa reaktywowałem żeby przez duszenie się w jednym z nich stwierdzić, że już dalej nie mogę być uczepiony do kogoś / choć nie twierdzę, że praca dla kogoś zawsze jest zła / . Każdy w nas szuka potwierdzenia swoich decyzji, rzeczy, które mają już swoją historię. Rozpoczynając nie masz żadnych realnych, namacalnych przesłanek, żeby być pewnym kolejnego kroku. Wydaje ci się, że je masz, ale strach zabija je wszystkie jednym podmuchem zwątpienia.

Zatapiasz swoją wiarę w tabelkach excelowych, w badaniach rynkowych, w artykułach mądrych ludzi czy w opiniach innych. Robisz wszystko żeby być w 100% przekonanym przed skokiem, że buty są dobrze zapięte w wiązania. A tu nigdy nie możesz być pewien.

Wtedy szukasz wymówek. Widzisz kruchość projektu, słabość i ogólne zagrożenia.

Ile ja potrzebowałem potwierdzeń żeby zacząć ? Miliony. Miliony sekund myśli, w których czułem, że zaczynam, ale do decyzji było jeszcze milion lat świetlnych w mojej świadomości.

Czy mogę zaryzykować, że wszystkie dobre decyzje podjąłem spontanicznie ? Czy może powinienem powiedzieć, że wszystkie złe decyzje podjąłem spontanicznie ? Wszystko jest prawdą.

Nie ma jednej dobrej decyzji, która jednocześnie nie mogłaby być złą i odwrotnie. Najważniejsze żebyś nie szedł na skróty. Nie szukał bycia gdzieś, gdzie jeszcze nie jesteś, bo pominiesz wszystkie kroki, które zaprowadzą Cię gdzie chcesz.

Jeśli już ruszyłeś, to rozhuśtaj swój projekt najbardziej jak potrafisz sam, bo to już jest wysłanie informacji do wszechświata – JESTEM, NARODZIŁEM SIĘ. Potem przypłyną do Ciebie inni, którzy chętnie popłyną z Tobą w ten rejs w poszukiwaniu Twojej Ameryki. I będzie już łatwiej.

OK. Ale myśmy jeszcze nie ruszyli. Mamy milion przesłanek za tym co chcę robić, milion planów, jeszcze więcej zwątpienia w sukces. I tu pojawia się trick… NIE MYŚL O SUKCESIE, BO JEST ON MĘTNY JAK WODA W AKWARIUM BEZ FILTRA. Nie myśl o tym, na którym piętrze KTW będziesz miał biuro, ani o tym czy będziesz miał garaż na 10 czy 20 aut. Pomyśl o tym i bądź w tym biurze i garażu jak Cię to nie paraliżuje i nie odrywa od rzeczywistości. PO PROSTU ZACZNIJ. ZACZNIJ !!!! PISZ, KRZYCZ, BIEGNIJ, DZWOŃ, MALUJ, PRODUKUJ !!!

Czy dziecko ucząc się pierwszych liter,  wie jakie książki będzie czytać ?

Czy mityczni żeglarze wiedzieli jakie wyspy odwiedzą konstruując pierwsze łodzie?

Holistix zaczyna odbiegać od tego od czego zaczęliśmy , cały czas robiąc rzeczy, która dają nam mnóstwo frajdy , zadowolenia ludzi z którymi współpracujemy i mnóstwo spełnienia.

Początki są łatwe. Są dziewicze, pełne entuzjazmu , fantazji i zaangażowania. Stopień za stopniem , miesiąc za miesiącem pokazuje, że tu też trzeba pracować. Nie można obrażać się na pracę. Jak mówi klasyk : praca to modlitwa, a pracując na własny koszt trudniej nam o samomotywację i trzymanie się planu.

DON`T FORGET ABOUT IT !!!! PRACUJ MĄDRZE , EFEKTYWNIE I ZAWSZE Z UŚMIECHEM :)

Pomagaliśmy chociaż nie mieliśmy. Dawaliśmy rabaty, wpuszczaliśmy na szkolenia czy dawaliśmy darmowe startowe – dla samego dawania. Nie ma nic bardziej heroicznego, jak biedak pomagający jeszcze biedniejszemu. Będąc na początku, pomagaj innym choć sam nie masz. Nie staraj się wszystkiego zagarniać, pozwól sobie na gest rozdawania i ciesz się z tego bezwarunkowo. To wróci, zawsze wraca.

Gdzie jesteśmy teraz ? Jeszcze nigdzie, albo może dokładnie tam gdzie powinniśmy być z naszym zaangażowanie, poświęconym czasem i systematycznością. Wiemy, że wszystko zależy od nas.

Weryfikuj swoje dążenia żeby nie okazało się, że jesteś już o krok przed nimi i one już mówią Ci żebyś przestał, bo to wystarczy.

Odwieczne pytanie czy potrzebna jest kolejna łódź żeby łowić jeszcze więcej ryb ? Kiedyś myślałem, że nie. Ale teraz już wiem, że lubię widzieć wiele łodzi jednocześnie na morzu , tak samo jak jedną. Nie ma w tym nic złego, to stan złożoności , do którego dąży wszechświat. Nie ma w tym nic złego dopóki statki na siebie nie wpadają i na każdym są szczęśliwi holistyczni rybacy ;)


Zdjęcie użytkownika Daniel Wójcik.

PODZIĘKOWANIA URODZINOWE

Bardzo dziękuję wszystkim za życzenia 😀 Tak powinienem napisać i na tym skoŃczyć, ale że jestem wieku sędziwego/ od niektórych słysząc, że już zbliżam się do 400lat / postanowiłem podziękować trochę inaczej.

” Wszystkie życzenia dotyczą rzeczy, których nie ma / no może oprócz nagich pośladków 😃 choć ja na żywo nie widziałem 10ciu na raz więc też w sumie mogą nie istnieć /

Szczęścia nie ma, szczęście to mit, który cały czas szukamy między jednym a drugim facetem/kobietą , między jednymi a drugimi zakupami i między jednym a drugim wyjazdem wakacyjnym. Jedni szukają go w alkoholu, inni w zielonych heheszkach / nie wiem może powinienem napisać przez „ch” / , a jeszcze inni we władzy.

Czy jest miłość? Jej też nie ma. Chwilę jej uśmiechu, spotkanie spojrzeń, byłyby uważane za coś normalnego jak wschód słońca. Ale nie my musimy znaleźć , wyjatkową , niespotykaną , przeznaczoną tylko dla nas formę zwaną miłością. Nasza kultura stworzyła kult miłości jako sposób budowania mnóstwa zależnych od siebie relacji, które dają nam „dowody” miłości, idąc według zasady : kto nie kocha ten jest gorszy. A czy miłość nie jest naturalna ?

Zdrowia ? Czy można komuś życzyć zdrowia ? Czy zdrowie istnieje ? Nie , też nie istnieje. Jest rzeczą tak względną jak zaniżane co jakiś czas poziomy cukru we krwi ,które są czynnikami determinujacymi chorych na cukrzycę. Jest tak ulotne jak mało, z których wartości, mogące w jednej chwili obrócić się nas w błogosławiony proch.

Życzenia „Najlepszego” , najlepszego czego ? Najlepszej formy – wobec kogo ? Najlepszego domu – w jakiej kategorii… ? „NAJLEPSZOŚCI ” nie ma. Każde porównanie sprowadzi nas do spirali zależności i docelowo do sprawdzania ilości laików na Instagramie vs. Koleżanka z pracy, porównywania słupków sprzedażowych .

Za wiele nie pozostaje… o jeszcze pociechy z dzieci. Chwile między krzykiem, żeby jadły, pędzeniem do szkoły przed dzwonkiem, uciszaniem, żeby móc usłyszeć własne myśli. By potem usłyszeć, że całe ich życie jest bee, a nasze rodzicielstwo było nie takie…

Żyjemy w iluzji… pobożnych życzeń, na skraju załamania, z wiecznym lękiem , że ta bańka pęknie i wyjdzie na jaw kim naprawdę jesteśmy.

Zbudowalismy wokół nas złudne przystanie spokoju , które określają nasze ja. Dając nam poczucie bycia tu i teraz. Jednocześnie nic nie dając.

Każda z naszych cząstek jest częścią tego samego wszechświata, który cały czas gna w przestrzeni kosmicznej. Ta sama energia buduje kolejne układy słoneczne i jednocześnie kończy inne. Jeśli nasze czyny mogą zmieniać naszą rzeczywistość, to myśli również. Nie znam odpowiedzi na pytanie jakie są plany Wielkiego Planu. Ale jedno wiem na pewno…

Uważam, że mozna żyć bez szczęścia, bez miłości, bez spełniania marzeń, bez zdrowia, bez chęci czerpania z życia tego co najlepsze. Ale ja wolę wierzyć, że się nie da 😀😀😀 chcę wierzyć w tę iluzję szczęścia, miłości, celów czy pociechy z dzieci. To wiara w tą ulotność daje nam siłę do życia. Wiara w siebie , w sens naszych działań i wiara w nasze decyzję, które budują nasz świat.

Dziekuję Wam za wiarę, że rzeczy, których nie ma, jednak są w nas. Dziękuję, że przekazaliscie mi mnóstwo czystej energii słów które wspierają mnie , moje decyzje i mój świat, który też jest po części Waszym światem. Wierzę, że to wszystko sprawia, że jestem lepszym Panem przed czterdziestką 😉 .

P.s.

Nawet nie wiem czy ktoś mi nie życzył wiary. Muszę to sprawdzić 😉

WPIS PROSZĘ POTRAKTUJCIE JAK PRZEJAW MELANCHOLII W DRODZE DO KATOWIC 😀😀😀

Holistyczny.